Menu Zamknij
konferencja

Pod koniec października 2026 roku we Wrocławiu spotkaliśmy się na konferencji Mikrozieleń w mieście. Rozmawialiśmy o bioróżnorodności, adaptacji do zmiany klimatu i mikrorozwiązaniach. Wydarzenie powstało we współpracy Fundacji Sendzimira, programu InPost for Cities oraz Departamentu Strategii i Zrównoważonego Rozwoju Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Dlaczego mikrozieleń ma duże znaczenie?

notatka wizualna
Wizualne podsumowanie wykładu wprowadzającego oraz panelu, autor: Dorota Kostowska

Punktem wyjścia było pytanie, czym właściwie jest mikrozieleń i dlaczego warto się nią zajmować. Przede wszystkim jest odpowiedzią na globalne wyzwania związane ze zmianą klimatu, łagodząc ich skutki na lokalnym poziomie. Ponadto, są to inicjatywy, które są proste do wdrożenia i zapewniają efekt skali. Tak, rozpoczęła wykład wprowadzający pt. Adaptacja do zmiany klimatu w skali mikro, Monika Pęc-Święcicka, zastępczyni dyrektora i architektka krajobrazu miejskiego, w Zarządzie Zieleni Miejskiej we Wrocławiu. Wystąpienie to miało na celu stworzenie podwalin do dalszych dyskusji na ten temat w trakcie całego pierwszego dnia konferencji.

 

ludzie na konferencji
Monika Pęc-Święcicka podczas wykładu wprowadzającego pt. Adaptacja do zmiany klimatu w skali mikro, fot. Mariusz Bodnar

Zaangażowanie mieszkańców w działania adaptacyjne Wrocławia

Nie ma dobrych rozwiązań bez zrozumienia potrzeb mieszkańców. Z perspektywy Wrocławia ważne było wsłuchanie się w głosy mieszkańców, dla których przyroda w mieście jest bardzo ważna. Pozwoliło to postawić jej rozwój jako priorytet strategiczny, podobnie jak rozwój gospodarczy i kulturalny miasta. Tym samym przyszłość przyrody w mieście znalazła odzwierciedlenie w dokumentach strategicznych, a określonym celom przypisano konkretne wskaźniki, co urealnia ich realizację. Wśród celów założonych na następne lata w dokumentach strategicznych znalazły się m.in. kształtowanie błękitno-zielonej infrastruktury, rozszczelnianie miejskiej zabudowy i ograniczanie efektów miejskiej wyspy ciepła, czy wdrażanie Standardu Zielonego Budynku.

ludzie na konferencji
Cele i kierunki działań Miasta Wrocław – prezentacja Moniki Pec-Święcickiej, fot. Mariusz Bodnar

Gdzie coś robić, a gdzie lepiej nic nie robić?

Monika Pęc-Święcicka podkreślała znaczenie ochrony wszystkich terenów zieleni i potrzebę nieustającego działania nad zapewnieniem połączeń między nimi, tak by tworzyły sieć zieleni na poziomie całego miasta. Pozwoli to stworzyć korytarze ekologiczne dla przemieszczania się fauny i flory i będzie sprzyjać ochronie bioróżnorodności.

Prelegentka podkreślała, że hasło mikrozieleń nie powinno nam się kojarzyć z zielonymi ścianami modułowymi czy roślinnością w donicach, które pochłaniają dużo energii i wody. To negatywne przykłady, od których zdecydowanie odchodzi się we Wrocławiu. Zieleń trzeba sadzić w gruncie, przede wszystkim tam, gdzie jej brakuje i gdzie jest najbardziej potrzebna. We Wrocławiu w planowaniu rozwoju zieleni pomaga projekt LIFE COOLCITY. W ramach tego projektu powstały narzędzia, które wspomagają podejmowanie decyzji opartych na danych. Analizy pokazują rozmieszczenie przestrzenne miejsc, gdzie brakuje zieleni, gdzie mamy szczególnie cenne ekosystemy z punktu widzenia przyrodniczego lub z punktu widzenia usług ekosystemów, które są nam w stanie zapewnić. Narzędzia pozwalają też zidentyfikować tereny, gdzie występuje szczególne nasilenie efektu miejskiej wyspy ciepła, problemy z podtopieniami itp. Dzięki analizom przestrzennym LIFE COOLCITY miasto może zidentyfikować miejsca i dobrać adekwatne rozwiązania oparte na przyrodzie (ang. nature-based solutions), które przyniosą największy możliwy efekt, z punktu widzenia budowania odporności na wyzwania związane ze zmianą klimatu. Takie podejście zwiększa efektywność wydatkowania środków publicznych i zapewnia najlepszy efekt adaptacyjny.

Czy mikrozieleń może być skutecznym narzędziem ochrony bioróżnorodności i adaptacji miast do zmiany klimatu?

Kolejnym punktem programu była dyskusja panelowa z udziałem Kamili Nowocin (Zarząd Zieleni m.st. Warszawy), Łukasza Pawlika (Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie) oraz Kaspra Jakubowskiego (Forest Maker). Rozmowę prowadziła Aleksandra Zienkiewicz z Zarządu Zieleni Miejskiej we Wrocławiu.

Panel dyskusyjny z udziałem (od lewej): Kaspra Jakubowskiego, Kamili Nowocin, Łukasza Pawlika oraz Aleksandry Zienkiewicz, fot. Mariusz Bodnar

Kiedyś od miejskiej zieleni wymagaliśmy głównie tego, by była atrakcyjna wizualnie i odporna na trudne miejskie warunki, teraz tych wymagań jest zdecydowanie więcej. Zdajemy sobie sprawę, że dobrze zaprojektowana zieleń może pełnić dużo więcej funkcji i skutecznie rozwiązywać wiele problemów na terenach zurbanizowanych.

A jak jest z mikrozielenią? Eksperci zastanawiali się, co przede wszystkim sprawia, że to ważny element przyrodniczy w mieście. Zwracali uwagę, że poprawia jakość życia w najbardziej zurbanizowanych częściach miasta, gdzie nie ma miejsca na parki czy skwery. Podkreślali znaczenie jej funkcji łączącej różne tereny zieleni, co jest istotne dla tworzenia błękitno-zielonej sieci. Wskazywali, że zaplanowane z głową rozwiązania oparte na przyrodzie, nawet w skali mikro, budują odporność całego miasta na zmianę klimatu. Dlatego tak istotne jest, by cały czas identyfikować wszelkie dostępne jeszcze niewykorzystane tereny i planować na nich nasadzenia. Pandemia pokazała, że nawet zaniedbane miejsca w pobliżu miejsc zamieszkania mogą mieć duże znaczenie dla dobrostanu mieszkańców.

Jak projektować wielofunkcyjne tereny zieleni w miastach?

Łukasz Pawlik przekonywał, że najpierw trzeba przeprowadzić ocenę zieleni, którą już mamy: sprawdzić rodzaj i jakość gleby oraz zastane gatunki roślin. Bardzo ważne jest, by uszanować to, co już występuje w terenie, z którym pracujemy. Dodał, że kluczowe jest też zaangażowanie mieszkańców. Nawiązał do badań, które zrealizowała Fundacja Sendzimira w 2024 roku. Wskazały one, że tereny dzikiej zieleni też potrzebują małej infrastruktury, by odpowiadały na potrzeby mieszkańców. „Zieleń w miejscu zamieszkania ma sens, jeśli będzie żyła” – dodał, powołując się na przykład Ogrodów Krakowian, o których więcej można było usłyszeć w trakcie sesji dobrych praktyk.

Łukasz Pawlik w panelu otwierającym konferencję, fot. Mariusz Bodnar

Dzika zieleń wymaga pewnego uporządkowania, tak aby było widać, że ktoś trzyma rękę na pulsie. „Zdziczenie musi być robione z głową” – tak komentowała w trakcie panelu Kamila Nowocin. Dzięki temu mieszkańcy bardziej szanują przestrzeń. Dodała, że bardzo ważne jest również zdobycie zaufania mieszkańców co do przeprowadzanych zmian.

Kasper Jakubowski zwrócił uwagę na znaczenie strefowania, wskazując jednocześnie, że utrzymanie poszczególnych stref w różnym standardzie jest trudne dla wykonawców. Zieleń półdzika to ciągle nowość w wielu miastach, więc firmy zaangażowane w jej pielęgnację nie mają dużo doświadczenia w tym zakresie.

Podkreślił, że mikrozieleń może pełnić również funkcje społeczne. Przytoczył przykład modelu brytyjskiego, w którym miasta oddają tereny mieszkańcom lub organizacjom społecznym, by wzięły je pod swoją opiekę. To nie tylko zwiększa poczucie sprawczości, ale też pogłębia wiedzę o środowisku naturalnym. Nawiązał też do standardu dotyczącego tworzenia stref biocenotycznych, w którego opracowanie był zaangażowany. Podkreślał znaczenie nawet niewielkich i izolowanych fragmentów zieleni dla miejskiej bioróżnorodności. Na przykład mikrozieleń na podwórkach kamienic stanowi przestrzeń dla ptaków. O tym, jak wiele gatunków zwierząt na nich spotykamy, możecie przeczytać w artykule Anny Buckiej Osiedlowe podwórka – klucz do miejskiej bioróżnorodności.

Łukasz Pawlik i Kasper Jakubowski wskazywali, że na terenach mikrozieleni warto uwzględniać rośliny runa leśnego. Powinniśmy je dodawać do katalogów, bo same nie mają zdolności migracyjnych do miast.

Kasper Jakubowski radził, by każdy zarządca obserwował, jak mieszkańcy odbierają nowe podejście i w oparciu o to decydował, jaka powinna być proporcja między roślinami rodzimymi a tymi „tradycyjnie cieszącymi oko”. Dobra wiadomość jest taka, że mieszkańcy szybko się przyzwyczajają i akceptują coraz dalej idące zmiany.

Parkingi vs. tereny zieleni – konflikt nie do uniknięcia

Jak w znanym polskim przysłowiu: jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. To stwierdzenie podsumowuje dyskusję na ten temat. Niewątpliwie potrzeby związane z parkowaniem blisko miejsca zamieszkania istnieją i dlatego wszelkie zmiany trzeba wprowadzać w dialogu z mieszkańcami. Często z doświadczenia zarządców udaje się różne funkcje nieco inaczej poukładać, by wygospodarować przestrzeń dla przyrody. Prowadząc konsultacje, warto szukać osób mniej aktywnych, które czują potrzebę zazielenienia, a nie bazować wyłącznie na opiniach najgłośniejszych przedstawicieli społeczności lokalnej. Czasami z wprowadzeniem zmian trzeba po prostu poczekać, może dziś się nie uda, ale za jakiś czas już tak.

Mikrolasy metodą Miyawakiego: czym są i do czego służą?

Pracownia Forest Maker projektuje i zakłada mikrolasy, zwane też lasami kieszonkowymi, metodą Miyawakiego. Czasem spotykają się one z krytyką arborystów ze względu na stosowanie 30 razy gęstszych nasadzeń w porównaniu z tradycyjną gospodarką leśną (aż 3 szuki sadzonek na m²). Kasper Jakubowski zastrzegał, że mikrolasy nie są rozwiązaniem uniwersalnym i nie mają zastępować tradycyjnych lasów. Ich rolą jest uzupełnienie roślinności tam, gdzie na prawdziwy las zwyczajnie brakuje miejsca. Podkreślał, że musimy eksperymentować, a mikrolasy to cały czas eksperyment, bo najstarsze na świecie mają dopiero 15 lat.

Mikrolas to także żywe laboratorium, w którym można badać wpływ drzew na glebę. Do jego zakładania używa się sadzonek wyhodowanych generatywnie z nasion, a nie wegetatywnie. Dzięki temu łatwiej ustalić, które gatunki i dlaczego lepiej znoszą zmianę klimatu w lokalnych warunkach. Dodatkowo w lasach Miyawakiego używa się jedynie sadzonek rodzimych, co zmniejsza potrzebę pielęgnacji. Mikrolasy pomagają też zmieniać sposób, w jaki ludzie postrzegają miejską zieleń, i przygotować grunt pod dalsze zdziczanie miast.

„U mnie w firmie wszyscy wiedzą, że samosiejka to rzecz święta” – dodał Kasper Jakubowski, podkreślając, że prowadzenie drzew, które wysiały się same, jest zawsze lepsze niż korzystanie z tych wyhodowanych w szkółkach. Wtórował mu Łukasz Pawlik, wskazując, że drzewa z sukcesji są bardziej odporne od tych ze szkółek, co ma olbrzymie znaczenie w coraz bardziej wymagających warunkach miejskich. Sukcesja naturalna to właśnie proces, w którym wypadają słabsze osobniki.

Kasper Jakubowski mówiący o doświadczeniach pracowni Forest Maker, fot. Mariusz Bodnar

Systemowe podejście – czyli liczy się każdy skrawek zieleni w mieście

W dyskusji pojawiły się też sugestie dotyczące tego, jak sprawić, by inwestycje w zieleń nie były odizolowanymi inicjatywami, ale spójną wizją zazieleniania miasta. Podejście systemowe można zacząć od zwiększenia współpracy z podmiotami działającymi na terenie miasta. Kamila Nowocin wspomniała o dialogu między Zarządem Zieleni m.st. Warszawa, a spółkami kolejowymi. Otwiera to drogę do zagospodarowania wąskich pasów terenu, które dla kolei mogą być zbędne, a dla mieszkańców przydatne, stając się na przykład potencjalnymi trasami do biegania.

prelegenci na konferencji
Kamila Nowocin dzieląca się doświadczeniami Zarządu Zieleni m. st. Warszawa, fot. Mariusz Bodnar

Dla pracowni Forest Maker to stawianie na „czwartą przyrodę”, czyli tereny dzikie i często zaniedbane. Zamiast sadzić tam nowe rośliny, porządkuje teren, by poprawić jego estetykę.

Ciekawy przykład daje także Kraków, gdzie powstaje mapa każdego skrawka zieleni w mieście. Poszczególne fragmenty są przypisywane do działek, a te trafiają następnie do modelu funkcjonalno-przestrzennego miasta, który ma ułatwić Zarządowi Zieleni Miejskiej planowanie. Łukasz Pawlik zaznaczył, że zespół pracuje na mapie struktury własności, aby dostrzec, jak połączyć różne inicjatywy, co czasem umyka inspektorom odpowiedzialnym za utrzymanie konkretnych terenów.

Mikrozieleń na terenach silnie przekształconych: gleba i mikoryza

Na terenach silnie przekształconych przez człowieka mikrozieleń napotyka poważne przeszkody: słabą glebę oraz konieczność doboru gatunków odpornych na zmienne pory roku i zmieniający się klimat.

By poradzić sobie z tym wyzwaniem, krakowski Zarząd Zieleni Miejskiej wykonuje na wybranych terenach odkrywki glebowe, aby sprawdzić stan podłoża. Okazuje się, że tam, gdzie zieleń rośnie od dawna lub znajdują się stare drzewa, gleba jest lepszej jakości dzięki nagromadzonej materii organicznej. Ta wiedza przydaje się w większych inwestycjach, takich jak sadzenie drzew na Rynku Głównym. Miasto już wie, że glebę trzeba przygotować, a materia organiczna bardzo jej służy. Co ciekawe, gruz, który znajduje się w glebie naszych miast, to dodatkowy szkielet – forma podłoża strukturalnego, który może być korzystny dla sadzonych roślin.

O znaczeniu materii organicznej mówił także Kasper Jakubowski. Zamiast torfu poleca kompost, zakopywanie martwego drewna i ściółkowanie opadłymi liśćmi (zgodnie z zasadami gospodarki obiegu zamkniętego). Dzięki takim zabiegom rośliny nie wymagają podlewania. Forest Maker współpracuje ponadto z mykologami – przy zakładaniu mikrolasów dobrze sprawdza się mikoryzowanie, czyli wprowadzanie grzybów do gleby. Tworzy się wtedy symbioza: roślina oddaje grzybom związki organiczne, a grzyb rozbudowuje jej system korzeniowy i dostarcza wodę oraz składniki mineralne.

Doświadczenia warszawskie wskazują, że mikoryzowanie przynosi największe korzyści młodym drzewom. Natomiast nieformalne badania krakowskiego Zarządu Zieleni Miejskiej pokazały, że wprowadzane grzyby często konkurują z gatunkami już obecnymi w glebie. Bez wcześniejszej analizy podłoża, co do obecności grzybów, wprowadzanie mikoryzy może mieć ograniczony efekt. Pozostaje więc ona tematem wartym dalszych badań w kontekście zieleni miejskiej.

Jedna zasada, która zwiększa szansę na sukces mikrozieleni

Sesję dobrze podsumowali mówcy, dzieląc się jedną zasadą, która według nich wpływa na lepsze przyjmowanie się rozwiązań mikrozieleni w mieście. Dla Kamili Nowocin należy przede wszystkim kłaść nacisk na współpracę z mieszkańcami. Dla Łukasza Pawlika ważne jest podejście z szacunkiem do miejsca, w które się ingeruje. Natomiast Kasper Jakubowski zaleca traktować nowe nasadzenia jako ruszt, który pozwoli przyrodzie rozwijać się w sposób naturalny.

Jakie rozwiązania najlepiej się sprawdzą w praktyce?

Pierwszego dnia konferencji nie zabrakło oczywiście sesji dobrych praktyk, którą na pewno dobrze znacie z naszych wydarzeń. Przy 9 stolikach poruszyliśmy następujące tematy:

  • Przystanek w cieniu, ulica przyjazna ludziom – znaczenie zieleni w codziennych podróżach, Majka Malinowska, ZZM we Wrocławiu;
  • Od parku kieszonkowego do zielono-błękitnej infrastruktury – krakowskie doświadczenia z mikrorozwiązaniami, Łukasz Pawlik, dyrektor ZZM Kraków;
  • Warunki współpracy miast ze sponsorami oraz projektowanie wolontariatu pracowniczego, który może wspierać miejską bioróżnorodność, Aleksandra Zienkiewicz, ZZM we Wrocławiu i Mateusz Nędza, ZZM w Krakowie;
  • Od potrzeby do zielonego miejsca. Jak mieszkańcy współtworzą mikrozieleń w Lublinie, Anna Machocka i Justyna Kozłowska-Kot, Biuro Partycypacji Społecznej Urzędu Miasta Lublin;
  • Zielone podwórka jako elementy infrastruktury krytycznej, Urszula Łukaszyk i Ewelina Chwiałek, Koalicja Zielonych Podwórek Staromiejskich w Poznaniu;
  • Działania oddolne i Miejska Partyzantka Ogrodnicza, Witold Szwedkowski;
  • Więcej roślin, więcej odpoczynku – jak zmieniamy szkolne podwórka, Paula Rapiej, InPost;
  • Co w rzeczywistości zostaje po projektach lokalnych? Ariel Wojciechowski, InPost;
  • Paczkomat® w przestrzeni miejskiej – możliwości, ograniczenia i dobre zasady uwzględniania zieleni: sesja dialogowa InPost, Magdalena Dembińska, Bullseye Consulting.

Już niebawem szczegółowe podsumowanie sesji stolikowych!

Pierwszy dzień konferencji zakończyła znana i lubiana sesja szybkich randek – krótkich spotkań networkingowych i rozmów na temat współpracy.

ludzie przy stolikach
Sesja networkingowa na konferencji Mikrozieleń w mieście, fot. Mariusz Bodnar

Drugiego dnia zaprosiliśmy uczestniczki i uczestników w teren i na warsztaty. Do wyboru mieli dwie wizyty studyjne, w trakcie których mogli zobaczyć przykłady mikrozieleni w centrum Wrocławia i odwiedzić Miejską Farmę Wrocław. Ci, którzy zdecydowali się na warsztaty, mogli tworzyć z trenerkami InPost for Cities mozaikę bioróżnorodności lub poznać narzędzia Pracowni Szelest, które pomagają wspólnie szukać miejsc o wysokim potencjale do wprowadzenia mikrozieleni i najlepiej dobrać rozwiązania.

Już niebawem szczegółowe podsumowanie wizyt studyjnych!

Dziękujemy wszystkim naszym prelegentom i prelegentkom, których było z nami aż 20!

Ponad setce uczestników i uczestniczek dziękujemy za prawdziwe zaangażowanie, ciekawe pytania oraz aktywne dzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem. Mamy nadzieję, że te dwa dni we Wrocławiu dały Wam kilka nowych pomysłów i energii do dalszego działania.

Relację przygotowały: Weronika Adamczak i Karolina Maliszewska

Podobne wpisy