Miasta na wodzie – miasta przyszłości?

Gdy mówimy „miasta na wodzie” mamy na myśli nie tylko Amsterdam czy Wenecję. Te miasta zbudowały swój kapitał również dzięki wyjątkowemu położeniu, licznych kanałach, stanowiących szlaki komunikacyjne, istotny element miejskiego krajobrazu i atrakcję turystyczną.

W XXI wieku „miasta na wodzie” to hasło, które można by potraktować dosłownie. Do 2100 roku poziom oceanów może podnieść się o ok. 40 cm. Tymczasem gdyby stopniała cała pokrywa lodowa na Grenlandii – byłoby to nawet 15 razy więcej. Ten proces nie jest zagrożeniem z apokaliptycznych filmów. Już dziś niektóre państwa wyspiarskie, jak np. Kiribati, opracowują plany przesiedleńcze.

Alternatywą – a być może i ratunkiem – mogą być pływające miasta. To koncepcja architektoniczna, przyjmująca różne formy. W grudniu 2014 roku ma zakończyć się budowa 60 apartamentów na wodzie „Citadel” w miejscowości Naaldwijk w Holandii. Ich projektant planuje wybudować pięć kolejnych kompleksów w tej samej lokalizacji w późniejszych latach. Budynki te mają zużywać o 25% mniej energii niż w trakcie eksploatacji konwencjonalnego budynku.

Na tym architekci jednak nie poprzestają. Pod nazwą „Freedom Ship” kryje się połączenie lotniskowca ze statkiem wycieczkowym o wysokości 100 metrów. Ta pływająca „barka” wyposażona byłaby w infrastrukturę niezbędną do życia – mieszkania, sklepy, szkoły, a także lotnisko i port dla promów. Ceny apartamentów miałyby zaczynać się od 200 tys. USD.

„Lillypads” to jedna z bardziej futurystycznych wizji. Pływające wyspy miałyby przypominać lilie wodne. Wykorzystywałyby wszystie znane człowiekowi alternatywne źródła energii i generowałyby więcej energii niż zużywały, dzięki czemu byłyby pierwszymi w pełni ekologicznymi konstrukcjami na świecie.

Galerię projektów pływających miast można znaleźć TUTAJ. Czy pozostaną w umysłach projektantów? Przekonamy się zapewne za kilkadziesiąt lat. Jednak w ubiegłym roku rząd Malediwów, najniżej położonego państwa na świecie, zawarł umowę w sprawie budowy pierwszych wysp, by ochronić kraj przed odczuwalnym już dziś zagrabianiem lądu przez ocean.