Pisklaki – ratować czy nie?

Większość młodych ptaków, które możemy napotkać, nie potrzebuje pomocy z naszej strony.

Wiosną i latem można natknąć się na młode ptaki znajdujące się poza gniazdem. Kiedy widzimy ptaszka podskakującego na trawniku lub siedzącego na gałęzi drzewa, w pierwszym odruchu możemy chcieć go zabrać i zapewnić mu opiekę. Takie postępowanie byłoby błędem. Naturalną koleją rzeczy jest, że podloty, czyli ptasie nastolatki, opuszczają gniazda zanim nauczą się dobrze latać. Nie oznacza to, że przestają być pod opieką rodziców. Podloty dopiero uczą się samodzielności i zdobywania pokarmu a rodzice nadal je karmią. Pomoc z naszej strony nie jest im potrzebna a wręcz mogłaby zaszkodzić.

Co innego z maleńkimi, nieopierzonymi pisklętami. One nie poradzą sobie poza gniazdem. Jeśli znajdziemy takie maleństwo rozejrzyjmy się czy nie widać gdzieś gniazda, z którego wypadło. Może uda nam się je wypatrzeć i będzie ono tak położone, że damy radę ptaszka do niego włożyć. Jeśli nie znajdziemy gniazda, włóżmy pisklę do pudełka wyłożonego ciepła tkaniną i jak najszybciej zgłośmy się z nim do weterynarza. Podobnie jak z ptaszkiem rannym czy chorym.

Nie jest prawdą, że ptaki z zasady odrzucają pisklęta, które miały kontakt z człowiekiem. Ptaki nie mają dobrego węchu. Jeśli zaistnieje taka konieczność, możemy wziąć młodego ptaka do ręki i włożyć go do gniazda. Podobnie ma się sprawa z podlotami. Jeśli ptaszek znajduje się np. między pasami ulicy lub w innym niebezpiecznym miejscu, możemy go przenieść w pobliskie zarośla. Rodzice go odnajdą.

Dużo informacji o tym, co robić gdy napotkamy młodego ptaka, znajduje się w poradniku Małopolskiego Towarzystwa Ornitologicznego. Na stronie Towarzystwa dostępne są również rady na temat opieki nad pisklęciem i podlotem oraz kontakty do ptasich azyli.

Joanna Sanecka

fot. CJ Isherwood / Foter / Creative Commons Attribution-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-SA 2.0)